Jeszcze parę lat temu – podziw i onieśmielenie. Dziś – aktywne uczestnictwo, a nawet prowadzenie warsztatów. Szefowa sztabu WOŚP Berlin Dorota Rędzikowska napisała o swoich wrażeniach z kolejnych Zlotów Sztabów Zagranicznych.

Kiedy dwa lata temu wybierałam się na pierwszy Zlot Sztabów Zagranicznych Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Belgii, miałam miliard różnych myśli. Cieszyłam się przeogromnie, że wreszcie poznam Jurka Owsiaka, tak na żywo i w 3D, i zbiję z nim piątkę. Ale byłam również ogromnie ciekawa i podekscytowana możliwością poznania ludzi, z którymi łączy mnie wspólna idea dzielenia się dobrem. 

Reprezentantki sztabu WOŚP Berlin, Milena Jasińska i Dorota Rędzikowska,
z Jurkiem Owsiakiem na pierwszym Zlocie Sztabów Zagranicznych w Brukseli.

Był to czas niepewnej przyszłości sztabu WOŚP Berlin – miałam przejąć stanowisko szefowej sztabu, ale bardzo się tego bałam. Nie miałam pojęcia o NICZYM, co związane z prowadzeniem sztabu Wielkiej Orkiestry. Bo choć przez parę lat byłam wolontariuszką, zbierałam datki, liczyłam je i pomagałam, gdzie tylko byłam potrzebna – to jednak „tylko” pomagałam. 

To właśnie wtedy sztab WOŚP Bruksela zorganizował coś niebywale fantastycznego i zupełnie nowego – pierwszy Zlot Sztabów Zagranicznych. Liczba zaproszonych była bardzo ograniczona, ale miałam szczęście – uczestnictwo zaproponowano między innymi mnie, choć nie byłam jeszcze szefową.

Milena i Dorota ze sztabu WOŚP Berlin
podczas pierwszego Zlotu Sztabów w Brukseli.

Pierwszy Zlot Sztabów Zagranicznych to było najlepsze, co mogło się wtedy zdarzyć. Tylko dzięki niemu zdecydowałam się zostać szefową sztabu WOŚP Berlin. 

Na warsztatach skrupulatnie notowałam pomysły oraz kontakty, ponieważ sama nie miałam jeszcze zbyt wiele do powiedzenia. Ale onieśmielał mnie też mój własny podziw dla innych sztabów – większych, bardziej doświadczonych, z sukcesami, z latami Finałów za nimi. Zastępy wolontariuszy, struktury sztabów, oferty sponsorskie… To był dla mnie kosmos! Pamiętam, jak myślałam, że dużo wody w Szprewie jeszcze upłynie, zanim osiągniemy ten poziom w Berlinie.

Zdjęcie grupowe z pierwszego Zlotu Sztabów Zagranicznych w Brukseli.

Czerwiec 2019. To już trzeci Zlot Sztabów zagranicznych, tym razem na „naszej”, niemieckiej ziemi, pod Frankfurtem nad Menem. Zorganizowany przez naszych fantastycznych przyjaciół ze Sztabu Darmstadt-Frankfurt.

I to naprawdę fantastycznych, bo jeszcze dwa lata temu, Damian i jego zespół przeprowadzali nas za rączkę przez wszystko, co wiąże się z prowadzeniem sztabu. Formalności, zbiórki, sprawy organizacyjne, podział zadań… Uczyliśmy się od nich wszystkiego.

Dorota, Ada i Gosia ze sztabu WOŚP Berlin
w polskiej audycji radio RadaR w Darmstadt

A jednak. Po dwóch latach (i nie wiem ilu litrach Szprewy), cztery przedstawicielki sztabu berlińskiego – Gosia, Ola, Ada oraz moja skromna osoba – mamy tyle do powiedzenia i tyle do omówienia, że nie dość, że pierwsze zabieramy głos w dyskusjach warsztatowych, to trzy z nas referują omawiane w grupach tematy przed pozostałymi uczestnikami zlotu.

Od innych uczestników Zlotu Sztabów słyszymy, że mamy sporą wiedzę o tym, co robimy, że śledzą nasze poczynania w Internecie, że jesteśmy wygadane, że umiemy przekazywać wiedzę. Nawet ja – niegdyś szara myszka, której nic by nie zmusiło do wyjścia na scenę – wychodzę przed salę ponad stu uczestników Zlotu i opowiadam o wnioskach i sugestiach, o których dyskutowała grupa warsztatowa, do której należałam.

Gosia Cieśla, Ada Dubrawska, Dorota Rędzikowska i Ola Zając,
czyli reprezentacja sztabu WOŚP Berlin na III Zlocie Sztabów Zagranicznych.

Przez te dwa lata tyle się zmieniło. Jurek i Dzidzia Owsiakowie nas rozpoznają – nasze twarze, ale również imiona, miasta, role w sztabie, czy co nas motywuje do gry z Orkiestrą. Sztaby nie są już jedynie listą nazwisk z rosnącymi cyferkami i odległymi adresami wysyłki.

Ja też nie jestem już „tą czarną od Orkiestry w Berlinie, taką szarą myszką”. Jestem dla nich Dorotą, Szefową WOŚP Berlin, z zawsze czerwonymi ustami. 

Dorota i Gosia podczas III Zlotu Sztabów Zagranicznych we Frankfurcie.

W ciągu tylko tych dwóch lat tak wiele się zmieniło – oczywiście na lepsze! Usprawnienia w działaniu naszego sztabu, usprawnienia we współpracy z Fundacją dzięki oczom i uszom otwartym na nasze wyzwania i pomysły, szybsze i skuteczniejsze rozwiązywanie problemów. I wciąż podejmowane są kolejne kroki, które ułatwiają działanie sztabom zagranicznym.

To jest tak niesamowite! Od tego pamiętnego pierwszego zlotu minęły dopiero dwa lata, a dzięki tym wszystkim działaniom – kolejnym zlotom, wsparciu ze strony Fundacji, coraz silniejszym relacjom między sztabami – pozwoliły naszemu sztabowi z Berlina tak pięknie rozkwitać.

Ola, Ada i Dorota ze sztabu WOŚP Berlin z Jurkiem Owsiakiem
podczas III Zlotu Sztabów Zagranicznych.

Co roku przebijamy nasz finałowy rekord zbiórki. Ciągle usprawniamy nasze działania, mamy coraz więcej pomysłów, ale i coraz więcej chętnych do pomocy rąk, aby je realizować. Liczba wolontariuszy i dobrych duchów gotowych wesprzeć nasz sztab wciąż rośnie.

Z roku na rok rozwija się też sam Zlot Sztabów Zagranicznych. Głównym celem corocznych spotkań sztabów z całego świata nie jest (już) złapanie Jurka Owsiaka do zdjęcia, filmiku i po autograf, lecz coraz bardziej merytoryczna praca, wymiana doświadczeń finałowych, sukcesów i błędów, pomysłów prostych i szalonych.

Poznajemy kolejne sztaby. I teraz dla niektórych to my jesteśmy wzorem, to my jesteśmy prowadzącymi za rączkę – co z ogormną przyjenością robimy i robić będziemy! A i nas nie raz trzeba będzie jeszcze poprowadzić.

Zdjęcie grupowe z III Zlotu Sztabów Zagranicznych.
Sztab z Berlina siedzi z niemiecką flagą w lewym dolnym rogu.

Za to wszystko bardzo DZIĘKUJĘ! Jestem przeogromnie wdzięczna wszystkim: Fundacji, wolontariuszom, Sztabom Zagranicznym za ich ogromną pracę – która na calutkim świecie jest wolontariatem, którego walutą jest miłość. Za to, że jesteście. Za to, że jesteśmy. Razem, z jedną fantastyczną ideą i wspólnymi celami.

Róbmy dobre rzeczy. Angażujmy się dla innych. Bądźmy razem, bez hejtu. Razem, ponad wszelkimi podziałami. Razem dla innych, którzy nas potrzebują. Na każde zło reagujmy dobrem i miłością – tak, jak to się dzieje w Najpiękniejszej Orkiestrze Świata.

Ale kończę już, bo ZARAZ BĘDZIE CIEMNO!

Zdjęcie grupowe z III Zlotu Sztabów Zagranicznych.
Sztab z Berlina siedzi z niemiecką flagą w lewym dolnym rogu.
%d bloggers like this: